Część XII. Źródła i podpatrzenia (1)
Jeden z Czytelników zapytał o źródła, z których korzystałem.
Dla mnie najważniejsza jest obserwacja. Dlatego te – dobrane w bardzo subiektywny, tendencyjny sposób – ilustracje. Łatwo byłoby pisać o symetrii w przedmiotach użytkowych czy architekturze. Zbyt łatwo.
Motyl na tle siatki ogrodzeniowej to cała masa symetrii.
Bruk jest zdeptany i poplamiony – jak to bruk – ale jako parkietaż z kostek okazuje się ciekawy.
Czubek maleńkiej pokrzywy to przykład rozwoju młodej rośliny; podobnie zachowują się drzewa. Warto też na wiosnę przyjrzeć się kilkunastocentymetrowym klonom, dębom…
Symetria na wodzie jest oczywista. Ciekawsza bywa, moim zdaniem, kiedy jest nieco zaburzona (często przywoływany jako idealny przykład Tadż Mahal – przynajmniej na obrazkach – wydaje się zbyt symetryczny, zbyt cukierkowy, gdzieś znika smak… W internecie można znaleźć mnóstwo zdjęć tego mauzoleum.).
Wnętrze tulipana może być fascynujące – nie tylko dla owadów.
Są też dwa zdjęcia z symetrią obrotową bez symetrii zwierciadlanej – kwiatek lnu i koło samochodowe (to jako symetria szybkoobrotowa).
A co ze źródłami pisanymi?
Jedną z najważniejszych książek w mojej bibliotece jest Symetria Hermanna Weyla (PWN 1960). To wspaniały wykład, którego liczne fragmenty są przystępne i mogą być wciągające dla przyrodników, artystów i humanistów. Fragmenty bardziej wymagające są wyraźnie adresowane do czytelników zaznajomionych z matematyką wyższą. Część wyraźnie odwołuje się do formalizmów połowy XX wieku – wszak Weyl obracał się w kręgu bourbakistów. Przez to w tekście pojawiają się odniesienia do grup symetrii (algebra abstrakcyjna). Ważne jednak, że nie jest to encyklopedia – swobodna narracja sprawia, że publikacja ta jest daleka od rygorystycznego charakteru matematycznej monografii.

To książka nadzwyczajna – za każdym razem, kiedy po nią sięgam, znajduję w niej coś nowego. To nic, że napisana ponad siedemdziesiąt lat temu, że ilustracje są czarnobiałe i marnej, jak na dzisiejsze standardy, jakości.
Druga książka, użyteczna przy rozważaniu symetrii, jest bardziej praktyczna i konkretna – O symetrii w zdobnictwie i przyrodzie Stanisława Jaśkowskiego (PZWS 1952). To systematycznie prowadzone lekcje geometrii: najpierw płaskiej, później przestrzennej. To dobry przewodnik po symetriach – jest mowa i o roślinach, i o ornamentach, i o kryształach. O zdobnictwie z kręgu kultury muzułmańskiej i o rozetach gotyckich. Wskazane są grupy symetrii płaszczyzny (u Weyla tylko sygnalizowane). Całość czyta się raczej jak podręcznik.
Własne doświadczenia obcowania ze światem wielościanów mogłyby mi wystarczyć, jednak czasem zaglądam też do pełnej zdjęć, znakomitej książki Alana Holdena Shapes, Space, and Symmetry.

Wiele z tego wyczytałem, zwykle wpatrując się w wizerunki brył, nie w tekst. Na okładce francuskiego wydania jest dla zachęty napisane, że nie ma wewnątrz żadnych wzorów… Omówienie czarno-białych fotografii perfekcyjnych papierowych modeli jest sugestywne i – z punktu widzenia laika – wyczerpujące.
Książką poważniejszą, bardziej zaawansowaną, jest Polyhedra Petera Cromwella. To już typowo matematyczne dzieło – napisane zdyscyplinowanym językiem, ze spójną narracją – wymaga od czytelnika skupienia. Autorowi udało się przy okazji wpleść elementy historii matematyki, zarysowana jest ewolucja pojęć i języka opisującego te pojęcia. Jest ona zdecydowanie skierowana do matematycznie przygotowanych czytelników, choć już samo studiowanie rysunków może dać bardzo wiele.
Część XIII. Źródła i podpatrzenia (2)
Moje przyjaźnie z wielościanami zaprowadziły mnie w stronę fizyki (zwłaszcza fizyki ciała stałego) oraz chemii. Krystalografia bardzo pasowała do moich zainteresowań – wszak morfologia kryształów to same wielościany. Przyznam, że w dość egzotycznym dla mnie języku i porządku… Ale bryły to nie wszystko. Ich symetrie to nie tylko osie i płaszczyzny, ale także przesunięcia i obroty. Pamiętam satysfakcję, jaką poczułem, kiedy dostrzegłem związek między dwunastościanem rombowym (to bryła, która może całkowicie wypełnić przestrzeń) a strukturą sieci diamentu… Struktury wewnętrzne kryształów, sieci krystaliczne tworzą wspaniałe labirynty.
Mam w domu pamiątkę po tamtych przygodach – Zarys krystalografii Tadeusza Penkali.

Wypełnianie przestrzeni, struktury sztywne, parkietowanie płaszczyzny (w j. angielskim istnieje wygodny termin: tiling) to inżynieria i sztuka jednocześnie.

źródło: Wikimedia.org
Skoro mowa o parkietażach, nie sposób pominąć ornamentów. Przejrzałem („wczytując” się w detale i symetrie) mnóstwo albumów z ornamentami celtyckimi, greckimi, gotyckimi, arabskimi. Najważniejsze dla mnie to: Decorative Patterns of the Ancient World Flindersa Petrie i Skarbnica ornamentów Heinricha Dolmetscha.
Istniało kiedyś czasopismo Structural topology (Topologie structurale), wydawane w Kanadzie dwujęzyczne, z założenia wielodyscyplinarne (każdy artykuł dopuszczony do druku musiał dotyczyć co najmniej dwóch obszarów, np. geometrii i sztuki, architektury i geometrii czy struktur przestrzennych i edukacji). Inspirujące były dla mnie ilustracje i pomysły.

Ze stron tego czasopisma już w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku dowiedziałem się o zagadnieniu, które ostatnio, w XXI wieku, zdobywa coraz szerszy rozgłos: tensegrity. Niestety, zabrakło funduszy i Topologie Structurale, ku wielkiemu mojemu żalowi, przestało być wydawane.
Kopalnią przeróżnych zaskakujących, odległych z pozoru, skojarzeń jest książka Matili C. Ghyki pt. Złota liczba. Mowa w niej o naturze, poezji, muzyce, sztuce starożytnej i nowożytnej, o mistyce i mistykach. Ale nie jest to książka szalona.
Znakomity historyk sztuki, Ernest Hans Gombrich, napisał Zmysł porządku. O psychologii sztuki dekoracyjnej. Niezwykła mieszanina dziedzin – psychologii widzenia, ikonologii, historii, historii sztuki. Dzieło Gombricha sięga daleko poza same sztuki dekoracyjne. Właśnie tam znalazłem przejrzysty rysunek 17 typów symetrii, pochodzący z książki Andreasa Speisera z 1937 roku.
Mógłbym się rozpisywać o godzinach spędzonych nad reprodukcjami prac Eschera, to też wielka porcja znakomitych i zaskakujących przykładów symetrii.

źródło: Wikimedia.org
Muzyka, Escher, nieskończoność, ha… Potężne dzieło Douglasa Hofstadtera Gödel, Escher, Bach to niewyczerpane źródło inspiracji. Pełne błyskotliwych skojarzeń, przedziwnych analogii, zaawansowanych rozważań. Każde kolejne spotkanie z tą książką to inna przygoda. Za każdym rogiem może kryć się iteracja (powtórzenie operacji) lub gra słów (o ile tłumaczenie na francuski się udało, o tyle na polski jest niewyobrażalne, praktycznie niewykonalne, bo nasz język nie jest językiem pozycyjnym).
Iteracja może dotyczyć odwzorowania zwężającego, które raczej nie powinno się kojarzyć z symetrią, jeśli symetria ma być izometrią. Do tego – zapewne – kiedyś wrócimy.
Czytałem niedawno rozważania wokół pytania: czy bardziej przyroda jest matematyczna czy matematyka – przyrodnicza… Wystarczy iść do parku, by zatopić się w takich myślach.
Jan Baranowski
Zdjęcia w części (1) zostały przygotowane przez autora artykułu.









