Dwie dekady temu brałem udział w kilku udanych wystawach poświęconych kulturze i sztuce, jako jeden z twórców tematyki matematyczno-geometrycznej. Porównując te wystawy z Festiwalem w Kórniku, najbardziej uderzającym zjawiskiem jest zmiana oczekiwań i potrzeb publiczności.
Wówczas zwiedzający byli zainteresowani przede wszystkim aranżacją i wyglądem eksponowanych obiektów i plakatów, a także bogactwem informacji przekazywanych ustnie i za pomocą projekcji multimedialnych. Wystawy te przypominały tradycyjne, prezentujące dwu- i trójwymiarowe artefakty, obrazy i rzeźby, tyle że artefakty zastąpiono modelami matematycznymi i naukowymi.
Sukces Festiwalu w Kórniku wynikał z próby zaspokojenia innego rodzaju potrzeb.

Wyraźnie widać, że dzisiejsi zwiedzający nie oczekują wyłącznie biernego odbioru nowych informacji, ponieważ takie potrzeby można łatwo zaspokoić w dowolnym momencie dzięki sieci WWW. Przede wszystkim oczekują możliwości aktywnego działania, a nawet zdobywania wiedzy poprzez samodzielną aktywność.
Sukces zależał również od tego, jak bardzo animatorzy potrafili zaktywizować uczestników, zainspirować ich do dialogu, rozmowy oraz aktywnego działania z użyciem przedmiotów, które można wziąć do ręki.
Oczywiście, słusznym i godnym pochwały pomysłem było to, że prawie każde stoisko oferowało szereg aktywności, składających się z kilku oddzielnych stanowisk, gdzie animatorzy (nauczyciele i studenci) nadzorowali konkretne działanie na każdym stoisku. Dzięki temu każdy odwiedzający otrzymywał „zasłużone” wsparcie i mógł dokładnie zrozumieć zadanie.
Na stanowiskach przedszkolaków i uczniów szkół podstawowych uczniowie mogli otrzymać pieczątkę za wykonanie zadania. W kąciku malucha nie było żadnych zadań – i była to dobra decyzja, ponieważ maluchy mogły po prostu bawić się tak, jak podpowiadała im wyobraźnia i ciekawość, jednocześnie (często nieświadomie) rozwijając matematyczne nawyki. Być może dobrze by było, gdyby animator prowadził krótką rozmowę z dzieckiem, pochwalił ewentualne dzieło i bez zbędnego zadęcia pokazał dziecku związek między jego aktywnością a matematyką. Dla dziecka może być miłą niespodzianką odkrycie, jak wiele jego zabawne kreacje mają wspólnego z matematyką.
Warto podkreślić, że podczas Festiwalu całe rodziny poszerzały swoją wiedzę i umiejętności; rodzice czy dziadkowie byli często bardziej zafascynowani zadaniami i odkrywaniem nowych matematycznych światów niż dzieci. Współpraca między dziećmi a rodzicami była widoczna na wielu stanowiskach. Można by to nazwać nowym wymiarem interakcji rodzinnych, które naturalnie mogą być kontynuowane w domu, w gronie rodzinnym, po zakończeniu Festiwalu.

Na kilku stanowiskach można było zaobserwować, jak rozwija się rozmowa o problemie matematycznym między rodzicem a dzieckiem, albo gdy rodzic wcielał się w rolę nauczyciela, albo gdy rodzic i dziecko omawiali rozwiązanie zadania jako partnerzy. Prawdopodobnie będzie to trwałe przeżycie zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci.
W opisanych tu przypadkach samodzielna działalność uczestników i wymiana myśli między sobą stanowiły podstawowe doświadczenie, dzięki któremu goście – dzieci i dorośli – zrozumieli dane zagadnienie lub rozwiązali zadanie, bądź z pomocą obecnych animatorów, bądź samodzielnie.
Konkurs aktywności dla uczniów szkół średnich i studentów w ramach Festiwalu to świetny pomysł. Daje on młodym ludziom możliwość kreatywnego udziału w popularyzacji nauki. Swobodna, przyjazna atmosfera Festiwalu może rozbudzić i wzmocnić zainteresowanie młodych ludzi matematyką i zawodem nauczyciela matematyki.
Matematyka brajlowska to również świetny pomysł, ponieważ zmusza osoby widzące do wyjścia z własnego świata i próby zrozumienia tych, którzy muszą poznawać świat, a w szczególności matematykę, w zupełnie innych, często znacznie trudniejszych okolicznościach. Umiejętność zmiany perspektywy odgrywa niezwykle ważną rolę we wszystkich dziedzinach życia, w tym w naukach matematycznych. Co ciekawe, wielu wybitnych naukowców zmagało się z poważnymi problemami ze wzrokiem, takimi jak Galileusz, Euler czy Pontriagin.
Na kilku stanowiskach zwiedzający mogli zapoznać się z tematami dotyczącymi relacji matematyki ze sztuką, co może przyczynić się do zmiany negatywnego wizerunku matematyki. Wielu wysłuchało krótkiej prezentacji o historii matematyki. Oprócz cyfr egipskich i azteckich, interaktywna prezentacja abakusa i sorobanu, które są nadal używane i popularne oraz opis ich historycznego rozwoju mogłaby być interesująca w przyszłości.
Koncepcja „Kawiarni Szkockiej” jest również atrakcyjna, ponieważ przedstawia wielkich matematyków nie jako posągi, lecz jako ludzi żyjących, dyskutujących i pełnych empatii.
W edukacji szkolnej często próbuje się przedstawiać wielkich twórców, artystów i naukowców jako istoty nadludzkie, które nigdy nie popełniały błędów. To jest fałszywe przekonanie, które alienuje dzieci i dorosłych od nauki. Wielcy twórcy również popełniali błędy. Nieraz to właśnie one prowadziły ich do nowych rezultatów. „Kawiarnia Szkocka” to dobry krok w kierunku przybliżenia wielkich naukowców, ukazania ich ludzkiego oblicza poza piedestałem.

Dużą liczbę dorosłych i dzieci przyciągnął warsztat z porównania geometrii euklidesowej i nieeuklidesowej, który za pomocą różnych środków ilustracyjnych demonstrował powierzchnie zakrzywione, nie tylko na globusie, ale także na powierzchni pomarańczy. Ciekawe było obserwować, jak wiele osób fascynuje temat geometrii nieeuklidesowych i jak bardzo chcą oni dowiedzieć się o nim więcej, w sposób dla nich zrozumiały.
Frekwencja była dobra. Kolejki ciągnęły się przez stanowiska. I tu pojawia się problem: czy wszyscy byli naprawdę zainteresowani poszerzaniem swojej wiedzy, czy zdobyciem jak największej liczby pieczątek? Czy ta chęć zdobycia jak największej liczby pieczątek nie prowadzi do pewnej powierzchowności w zgłębianiu tematów prezentowanych na stanowiskach? Czy nie skraca to czasu poświęconego na zgłębianie tematu? Czy kolejki na stanowiskach nie powodują frustracji i niecierpliwości u oczekujących oraz nie wywierają presji czasowej na gości zajętych rozwiązywaniem pojawiających się problemów?
Warto byłoby zachęcić nauczycieli, rodziców i dzieci do kontaktu po Festiwalu z prelegentami, których programy uznali za szczególnie interesujące.

Edukacja szkolna w ogóle, a edukacja matematyczna w szczególności, musi stawić czoła nowym wyzwaniom, takim jak pojawienie się i szybkie rozprzestrzenianie sztucznej inteligencji.
Oprócz zdobywania już odkrytej wiedzy, coraz ważniejsze staje się samodzielne działanie. Odkrywanie opiera się na aktywnym uczestnictwie, a nie biernym odbiorze. Swobodna, przyjazna atmosfera Festiwalu sprzyjała temu zachowaniu, gdzie nie trzeba było martwić się o ograniczenia czasowe ani o ewentualne błędy podczas rozwiązywania zadania matematycznego. Aby Festiwal przyciągnął jak najwięcej odwiedzających i dostarczył wartościowych pomysłów do edukacji szkolnej, warto kontynuować tę ścieżkę w przyszłości.
István Lénárt
István Lénárt od wielu lat zajmuje się badaniami matematycznymi oraz kształceniem przyszłych nauczycieli na Uniwersytecie im. Loránda Eötvösa w Budapeszcie, gdzie sam studiował (chemia, fizyka, matematyka). Jest autorem metody porównawczej w nauczaniu i uczeniu się geometrii, opartej na porównaniu geometrii płaskiej i geometrii sferycznej, głównie poprzez bezpośrednie eksperymenty.
Publikował artykuły, rozdziały książek i książki, zarówno indywidualnie, jak i ze współautorami, w kilku językach. Prowadził wykłady w kilku krajach.
Jest członkiem honorowym polskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Matematyki. Z polską edukacją matematyczną zapoznał się w 2003 roku dzięki Annie Rybak, wykładowczyni Uniwersytetu w Białymstoku. Są współautorami kilku artykułów, rozdziałów książek i książek.

