W języku codziennym, a tak samo i w słownictwie naukowym istnieje wiele terminów i pojęć, których treść raczej intuicyjnie odczuwamy niż rozumiemy. Dość wspomnieć o przykładach takich jak „dobry“ lub „zły“, „drogi“ i „tani“, „uczciwy“ i „nieuczciwy“, wziętych z życia codziennego, lub o terminach takich jak „rzeczywistość“, „absolut“, „transcendentalny“, „artystyczny“ itp.
Znaczenie ich inne jest zwyczajnie dla jednych, a inne lub przynajmniej odmienne dla drugich, a zmienia się nawet nieraz z naszym stanem psychicznym. Toteż prace i traktaty naukowe, poświęcone już nie tylko zagadnieniom życia społecznego, literatury lub sztuki, ale i naukom ścisłym, jeżeli nawet zrozumiałe są dla autora i czytelnika, to często, lub przynajmniej częściej niż się to zwykle przypuszcza, inaczej przez obydwu. Brak jednoznacznej terminologii i dostatecznie określonych pojęć prowadzi wskutek tego niejednokrotnie do grubych błędów i nieporozumień, a co za tym idzie utrudnia rozwój nauki.
Trudno się zresztą dziwić temu stanowi rzeczy. Z jednej strony w tworzeniu i interpretacji gotowych już pojęć współdziałają obok praw logiki przeróżne czynniki psychiczne w rodzaju intuicji, wyobrażeń, uczuć itp., z których niejednokrotnie trudno zdać sobie sprawę, z drugiej zaś, kwestia ustalenia pojęć i wyjaśnienia ich wzajemnego stosunku sięga samych podstaw naszej wiedzy a doświadczenia poczynione wskazują, że badanie tych podstaw należy do najtrudniejszych.
Badania te rozpoczęła i prowadzi matematyka już od dawna, bo od czasów greckich i słynnego postulatu Euklidesa, a do etapów tej pracy zaliczyć można książkę D. Hilberta o podstawach geometrii oraz dzieło Russella i Whiteheada pt. Principia mathematica. Co prawda, niektóre nauki, zwłaszcza np. fizyka doświadczalna i bez tych badań, a mimo pewnych nawet znacznych braków i niejasności w świecie swoich pojęć doszła do wyników, na które patrzymy z podziwem. Niemniej jednak na konieczność takiej krytyczno-filozoficznej rewizji i budowy od podstaw zdaje się wskazywać sama nawet fizyka w związku z teorią względności – pojęcie tak zdawałoby się intuicyjnie jasne, jak „równoczesność dwóch zjawisk“ potrzebuje logicznej precyzji, bo może się stać pozbawione sensu, gdy nie określimy bliżej warunków, w jakich te zjawiska rozpatrujemy.
Do rzędu pojęć raczej intuicyjnie odczuwanych przez wielu, niż rozumianych, należy pojęcie nieskończoności. Było ono przedmiotem badań przez wielu filozofów i matematyków, począwszy od filozofów greckich jak Arystoteles, a skończywszy na czasach najnowszych i dało niejednokrotnie powód do gorących dyskusji namiętnych sporów. Zdaje się ono świadczyć między innymi, jak niebezpieczne jest używanie słów o niejasno sformułowanej treści.
Dla jednych, np. u Spinozy, słowo „nieskończony“ znaczyło coś w tym rodzaju co „nie dający się powiększyć“ lub „większy od wszystkiego, co istnieje“; dla innych łączyło się ono z pewnego rodzaju czynnością i było równoznaczne ze słowem „niekończący się“ lub „nie mający końców“. W tym ostatnim znaczeniu zdaje się używać tego słowa Kant, starając się dowieść tezy swej pierwszej antynomii czystego rozumu: „świat ma początek w czasie i jest ograniczony w przestrzeni“. Rozróżniano przy tym kilka nieskończoności, jak np. absolutną, nazywaną inaczej absolutem, aktualną i potencjalną, czyli synkategorematyczną, a nawet „prawdziwą“ w odróżnieniu od „fałszywej“ itp.
Dodaję, że dyskusje w kwestii nieskończoności schodziły niejednokrotnie na tory religijne (dowodzenie albo zaprzeczanie istnienia Boga). Przeciw wyciąganiu takich wniosków występuje w jednym ze swych listów G. Cantor, który w głównej mierze przyczynił się do wyjaśnienia problemu nieskończoności i którego można uważać za właściwego twórcę liczb nieskończonych.
Przystępując do bliższego rozpatrzenia pojęcia nieskończoności i do podania wyników, do jakich nauka w tym kierunku doszła, chciałbym zaznaczyć, że przedstawienie moich uwag zamierzam podać w formie raczej przystępnej, niż precyzyjnej. Celem zaś łatwiejszego zorientowania się w całości, rozdzielę ją na następujące cztery części:
1. O wielkościach ciągłych i nieciągłych.
2. Pojęcie zbioru nieskończonego i przypuszczalne powody, dla których dawniej nieskończoność odrzucano.
3. Budowa pozaskończonych liczb kardynalnych i porządkowych przez Cantora.
4. Nieskończoność u Greków i paradoksy Zenona.
***
Odczyt wygłoszony 9 czerwca 1921 r. w Towarzystwie Filozoficznym w Krakowie, był pierwotnie opublikowany w miesięczniku „Ogniwo” (5/1921).
