Droga M…
Dawno Ci obiecałem opowieści o wielościanach. Wreszcie zaczynam i staram się pogodzić sprzeczności – opisać je dokładnie, a jednocześnie nie zanudzić Cię nadmiarem informacji.
Warto zająć się najpierw tymi, które – w przenośnym sensie – są elementami podstawowymi, jakby „pierwiastkami” w materii wielościanów. Od Starożytności wiedza o przestrzeni była ufundowana na pięciu bryłach, które nazywamy platońskimi.
W dialogu Timaios Platon (ok. 427–347 p.n.e.) przedstawił swój pogląd na budowę świata, a w nim opisał żywioły, z których zbudowani jesteśmy my sami i wszystko wokół nas. Dziś wiemy o ponad stu pierwiastkach i ich atomach (czy kto je kiedykolwiek widział?). W IV wieku p.n.e. świat był pod tym względem prostszy: składał się z czterech żywiołów. Materia ulepiona była z wielkiej ilości bardzo małych drobin należących do któregoś żywiołu. Wszystkie substancje były – jak przedstawiał to Platon – jakąś mieszaniną tych drobin. Ze wspomnianego dialogu wiadomo, że drobiny ognia mają kształt czworościanu foremnego (jeszcze chwilkę, zaraz napiszę co to wielościan foremny), najmniejsze części ziemi to sześciany, powietrze składa się z ośmiościanów foremnych, a woda to dwudziestościany. Platon dość metodycznie konstruuje opisy tych czterech wielościanów. Wreszcie wspomina „najtrudniejszą” bryłę – dwunastościan foremny: „Jest jeszcze jedna kombinacja, piąta z rzędu; bóg użył jej do wymalowania wszechświata”.
Można zachwycić się przemyślnością całego tego porządku, w którym zdarzyło nam się żyć:
Wszystkie te bryły trzeba sobie przedstawić tak drobne, że, z powodu ich małości, poszczególnych brył każdego rodzaju zgoła widzieć nie możemy – dopiero gdy się ich dużo zbierze, widzimy ich masy. Jeżeli chodzi o stosunki ilościowe, o ruchy i inne siły, to wszystko bóg, o ile tylko jego woli i perswazji ustępowała dobrowolnie natura konieczności, wykończył dokładnie i doskonale i zestroił to z sensem. (tłum. Władysław Witwicki)
Do tej wizji budowy świata nawiązywał Johannes Kepler (1571–1630), umieszczając w swojej książce rysunek przedstawiający pięć brył platońskich.
Zwolennicy takiej wizji wiązali dwunastościan foremny – ten piąty kształt – z eterem, piątą esencją, czyli kwintesencją: czymś, co wypełnia przestrzeń we wszechświecie tam, gdzie nie ma powietrza. Uznawali bowiem, że przestrzeń nie może być całkiem pusta.
Mogłoby się wydawać, że to wizja atomistyczna, jednak Platon nie zgadzał się z koncepcją Demokryta – zwłaszcza z niepodzielnością najmniejszych cząstek materii. Wyobrażał sobie ich ruchliwość i przemiany. Tych „drobin żywiołów” nie możemy utożsamiać z atomami, bowiem atom znaczy niepodzielny. Wprawdzie dziś wiemy, że niepodzielność atomów dawno została podważona, ale to zupełnie inna opowieść. Dobrze – porzucam Platona i wracam do wielościanów.
Wielościan foremny to taki wielościan, którego ściany są wielokątami foremnymi jednego rodzaju: jeśli to są trójkąty – to tylko trójkąty; jeśli kwadraty – to same kwadraty; jeśli pięciokąty – wyłącznie pięciokąty. No dobrze, a co z sześciokątami, siedmiokątami itd.? Te wielokąty (foremne!) nie mogą tworzyć kąta bryłowego. Trzy sześciokąty zestawione razem tak, by przylegały i nie zachodziły na siebie, dają figurę płaską – leżą w jednej płaszczyźnie). A siedmiokąty, ośmiokąty i dalsze zebrane po trzy tworzą kąty większe niż kąt pełny (co najmniej dwa wielokąty zachodzą na siebie). Spróbuj!
Wielościan foremny ma ściany foremne jednego rodzaju. Ale to jeszcze nie wszystko. Ściany muszą spotykać się w takich samych wierzchołkach. Wystarczy powiedzieć, że w każdym wierzchołku zbiega się taka sama liczba wielokątów. Policzysz, ile?
Dość dawno było wiadomo, że bryły platońskie świetnie nadają się na kości do gry. Takie kości były używane na przykład w Egipcie, w czasie panowania dynastii Ptolemeuszy (od 304 do 30 r. p.n.e.). Warto zastanowić się przy okazji, jakie warunki powinien spełniać kształt, żeby taka kostka była sprawiedliwa. Kiedyś może to omówimy…
Policzmy, ile krawędzi i wierzchołków mają te wielościany. Liczba ścian jest w nazwie.
| liczba ścian | liczba krawędzi | liczba wierzchołków | |
| czworościan | 4 | 6 | 4 |
| sześcian | 6 | 12 | 8 |
| ośmiościan | 8 | 12 | 6 |
| dwunastościan | 12 | 30 | 20 |
| dwudziestościan | 20 | 30 | 12 |
Przyjrzyj się tym liczbom i spróbuj wskazać jakąś regularność. Będę o tym pisał w następnym liście.
Między poszczególnymi bryłami zachodzą też inne ciekawe związki.
Johannes Kepler w Mysterium Cosmographicum (1596) opisał model Układu Słonecznego (orbity planet wtedy znanych jako układ sfer i wielościanów foremnych o odpowiednich proporcjach. Ten model bywa nazywany kubkiem Keplera.
Na sferze, na której leży orbita Merkurego (powiedzmy krócej: na sferze Merkurego), opisany jest ośmiościan foremny. Na tym ośmiościanie opisana jest sfera Wenus. Na sferze Wenus opisany jest dwudziestościan foremny wpisany w sferę Ziemi. Na sferze Ziemi opisany jest dwunastościan foremny, na nim opisana jest sfera Marsa. Czworościan foremny opisany na sferze Marsa jest wpisany w sferę Jowisza. Sześcian opisany na sferze Jowisza jest wpisany w sferę Saturna.
Na wszelki wypadek dopowiem: wielościan jest wpisany w sferę wtedy, gdy wszystkie jego wierzchołki leżą na tej sferze. Z kolei sfera wpisana w wielościan styka się ze wszystkimi jego ścianami, z każdą w jednym punkcie.
Proporcje opisane przez Keplera były zgodne z ówczesnymi obliczeniami dotyczącymi orbit planet. Te obliczenia nie były jednak bardzo precyzyjne, więc dziś możemy powiedzieć, że koncepcja Keplera nie zgadza się z bardziej subtelnymi pomiarami. Inna sprawa, że dla planet wykrytych później nie ma już więcej brył platońskich. Mimo to model pozostaje ciekawy.
Później Kepler, dokładniej badając ruchy planet wokół Słońca, pokazał, że ich tory są elipsami, i ostatecznie sformułował trzy prawa opisujące ten ruch.
W następnym liście zamierzam opisać Ci niektóre związki między pięcioma bryłami platońskimi.
Pozdrawiam serdecznie
Janek
Zdjęcia zostały wykonane przez autora.








