Droga M…
Opowiedziałem Ci trochę o pięciu wielościanach foremnych.
A czym właściwie jest wielościan? Definiuje się go dość prosto, a rozumowanie zwykle podąża jedną z dwóch dróg:
– wielościan to bryła (lub jej powierzchnia), czyli część przestrzeni ograniczona wielokątami
lub
– wielościan to zespół (zbiór, zlepek, konglomerat) punktów, odcinków i figur płaskich.
Mnie bardziej odpowiada to drugie sformułowanie, ale wolę, żeby odcinki (czyli krawędzie) należały do brzegów ścian będących wielokątami, a punkty (po prostu: wierzchołki) były końcami krawędzi.
Tak określony wielościan nie zawsze ogranicza jakąś część przestrzeni, a nawet jeśli ją ogranicza, to raczej tak, jak skorupka ogranicza wydmuszkę. Bryła jest w moim odczuciu czymś bardziej materialnym: bryła lodu, węgla, a może złota, to coś konkretnego… W naszych listach nie musimy jednak rozróżniać tych dwóch pojęć bardzo rygorystycznie. Wystarczy, że oboje rozumiemy, o czym mowa.
W pierwszym liście zapisałem (w tabeli), ile ścian, krawędzi i wierzchołków mają poszczególne bryły platońskie. Czy zauważyłaś w tym coś ciekawego?
Pamiętaj, że ciągle zajmujemy się wielościanami foremnymi.
Sześcian ma tyle ścian, ile ośmiościan ma wierzchołków, i odwrotnie: ośmiościan ma tyle wierzchołków, ile sześcian ma ścian. Krawędzi oba mają tyle samo, po dwanaście. Podobnie jest z dwunastościanem i dwudziestościanem. Krawędzi mają tyle samo (po trzydzieści), a liczba ścian jednego z nich jest dokładnie równa liczbie wierzchołków drugiego.
A czworościan? Czy on nie ma pary? A może ma? Czworościan ma tyle ścian co …czworościan wierzchołków. I odwrotnie… Krawędzi ma tyle samo co czworościan. Wygląda jakbym żartował, ale jestem całkiem poważny! W tym przypadku też mamy do czynienia z dualnością.
Sześcian i ośmiościan są wzajemnie dualne. Dwunastościan i dwudziestościan także. A czworościan jest dualny sam do siebie.
Kepler jako pierwszy, lub jeden z pierwszych spostrzegł, że wielościany foremne tworzą takie pary. Zaobserwował też, co powstaje z odcinków łączących środki sąsiednich ścian poszczególnych brył.
Jeśli zaznaczymy środki ścian sześcianu (czyli miejsca przecięcia przekątnych ścian), to sześć tych punktów wyznacza wewnątrz sześcianu wierzchołki dualnego ośmiościanu. Odcinki łączące środki ścian sąsiednich są natomiast krawędziami tego ośmiościanu.

Jeśli zaznaczymy środki ścian ośmiościanu, to tych osiem punktów podobnie wyznacza wewnątrz ośmiościanu dualny sześcian.
Środki ścian dwunastościanu są wierzchołkami tkwiącego wewnątrz niego dwudziestościanu, i odwrotnie: środki ścian dwudziestościanu wyznaczają wewnątrz niego wierzchołki dwunastościanu.

I podobnie: środki ścian czworościanu to wierzchołki dualnego czworościanu.

Warto jednak przyjrzeć się tej dualności nieco dokładniej.
Wyobraźmy sobie, że bryłę znajdującą się wewnątrz stopniowo i równomiernie powiększamy we wszystkich kierunkach. Ośmiościan ukryty w sześcianie zaczyna wtedy wystawiać „rogi”. Powiększamy go tak długo, aż krawędzie obu brył zetkną się parami. I mamy sześcian „przepleciony” z ośmiościanem.


Jeśli się dobrze przyjrzysz temu układowi, zobaczysz, że krzyżujące się krawędzie dzielą się wzajemnie na połowy i są do siebie prostopadłe.
Dwudziestościan schowany w dwunastościanie także może wystawiać „rogi” i przecinać swoimi krawędziami krawędzie dwunastościanu. Te krawędzie również się połowią i przecinają pod katem prostym. I znów powstają dwa „przeplecione” wielościany.


Na razie przyjrzymy się dokładniej układom sześcian-plus-ośmiościan i dwunastościan-plus-dwudziestościan. To bardzo ważne, że krawędzie dwóch brył połowią się i to w dodatku pod kątem prostym.
To przekątne rombów! A żeby dowiedzieć się o tych rombach nieco więcej, musimy poznać ich proporcje, czyli stosunek długości jednej przekątnej do długości drugiej.

Krawędź sześcianu to krótsza przekątna rombu, a krawędź ośmiościanu – dłuższa. Spójrz na rysunek: widać na nim, że krawędź ośmiościanu ma taką samą długość jak przekątna kwadratu będącego ścianą sześcianu.
Przekątne tego rombu są w proporcji √2 ∶ 1. W takiej samej proporcji są krawędzie kartek formatu A4, które zwykle wkładamy do kserografu lub drukarki. Być może kiedyś z tej własności skorzystamy. Na razie wróćmy do naszych brył.

Trochę trudniej zobaczyć – ale spróbuj! – że w tym przypadku stosunek przekątnych jest taki jak w złotym podziale, czyli (√5+1)/2 ∶ 1.
Słyszałaś na pewno o złotym podziale odcinka lub o złotej proporcji. Otóż odcinek jest podzielony w złotym stosunku wtedy, gdy stosunek długości części dłuższej do krótszej jest równy stosunkowi długości całego odcinka do części dłuższej. Jeśli taki jest stosunek między długościami dwóch odcinków, mówimy, że pozostają one w złotej proporcji. Na przykład bok pięciokąta foremnego i jego przekątna są w złotej proporcji.
To bardzo ciekawa proporcja, ale zostawmy ją na inną okazję.
A jak wygląda czworościan przepleciony z czworościanem? Tym zajmę się w następnym liście. Na razie spróbuj wyobrazić sobie, co to może być. Jeśli pojawią się romby, to jakie? Ile ich będzie?
Na dualność trzeba jednak spojrzeć nieco inaczej, bo środki ścian wyznaczają wierzchołki bryły dualnej tylko w wypadku brył platońskich. Inna metoda konstruowania dualności jest trochę bardziej skomplikowana, ale też bardziej uniwersalna. Zyskała ona znaczenie w połowie XIX wieku, kiedy Eugène Catalan opisał bryły dualne do brył archimedesowych. O bryłach archimedesowych napiszę później, a na razie w kilku zdaniach przedstawię istotę tej drugiej metody konstruowania bryły dualnej.
W wielościan foremny można wpisać sferę. Dotyka ona środka każdej ściany. Na wielościanie foremnym można też opisać sferę: wtedy każdy jego wierzchołek leży na tej sferze. Jest sfera wpisana, jest sfera opisana. Jest także sfera pośrednia – sfera, która dotyka każdej krawędzi wielościanu. Krawędzie są do niej styczne. Kiedy poprowadzimy proste prostopadłe do tych krawędzi, styczne do tej samej sfery, na tych prostych odnajdziemy krawędzie wielościanu dualnego. Wbrew pozorom to dość proste.
Tymczasem pozdrawiam serdecznie!
Janek
Ilustracje zostały wykonane przez autora.

