Z punktu widzenia psychologii lepiej by było, gdybyśmy mogli zrezygnować z wymogu opanowania tabliczki mnożenia, ale w metodyce nauczania nie można zbytnio psychologizować. Na pewno nie kosztem logiki i wymogów nauki szkolnej. Tabliczka mnożenia jest koniecznością, albowiem jest ona podstawą rachunku pamięciowego w zakresie mnożenia i dzielenia, jest podstawą rachunku piśmiennego. Musi więc być opanowana.
Część I artykułu znajduje się tutaj.
cdn.
dr Ignacy Kiken
Pierwotna wersja tekstu pt. Uczenie się naturalne tabliczki mnożenia ukazała się w „Miesięczniku Pedagogicznym” (nr 2 z 1939 r.)
Zazwyczaj zaczynamy naukę tabliczki mnożenia od przykładu mnożenia przez dwa (np. 2.6 w miejsce 6 + 6). Po tym, co dotychczas powiedzieliśmy na temat wprowadzania pojęcia mnożenia, niestosowność takiego podejścia dydaktycznego od razu rzuca się w oczy. (Próba uzasadnienia takiego podejście zasadą stopniowania trudności jest chybione). Co innego, gdy rozwiązanie jakiegoś zadania wymaga wielokrotnego dodawania – wówczas stosowanie operacji mnożenia ma sens. Zamiast 5 + 5 + 5 + 5 + 5 + 5 + 5 + 5 lepiej powiedzieć (zapisać) 8 . 5.
Pewnie, że dziecku łatwiej jest nauczyć się na pamięć mnożenia przez dwa. Ale z tego nie ma żadnej korzyści, a są szkody. Dziecko się nastawia, że na tych lekcjach rachunków nie ma co rozumieć, że tabliczka mnożenia to taki sobie wierszyk (wyliczanka) w rodzaju „erliczki, perliczki, czerwone guziczki“. Nie znaczy to, że w tabliczce mnoż. nie ma zastosowania zasada stopniowania trudności, ale nie kosztem jasności pojęć i celowości pracy. Zasadę stopniowania trudności oprzemy na eksperymentach.
Döring7) zbadał, które iloczyny tabl. mnoż. należą do
najtrudniejszych. Polecił w tym celu 351 osobom wypisać trzy
iloczyny z tabl. mnoż., które uważają za najtrudniejsze.
Poniższa tabela przedstawia wyniki badań Döringa.
[tabela]
1 E. L. Thorndike, The psychology of Arithmetic. New York 1922.
2 A. Krantz, Pierwiastek myślenia w nauczaniu rachunków. „Parametr”, t. 1, nr 10.
3 A. Gerlach, Von schönen Rechenstunden. Lipsk 1921.
4 Grosgurin, Enseignement de l’arithmétique. Lozanna–Genewa 1922.
5 W drugiej połowie XIX w. postulowano oprzeć nauczanie początków arytmetyki, uwzględniać aspekt wyobrażeniowy, który – jak sądzono – dominuje w intelekcie dziecka. W tym celu zaproponowano różnego rodzaju obrazy liczbowe, a metodę nauczania, opartą na nich, nazwano metodą obrazów (figur) liczbowych. W Polsce w okresie międzywojennym popularna była koncepcja A. M. Rusieckiego: każdej liczbie naturalnej w zakresie do 20, odpowiadał charakterystyczny obraz liczbowy, dający się rozpoznać – jak sądzono – jednym „rzutem oka” (oprac. red. P.Perekietka).
6 P. Feinstein, Jak nauczyłam dzieci kl. III tabliczki mnożenia?. Praca Szkolna, R. XV, nr 1.
7 E. L. Thorndike, Psychologie der Erziehung. Jena 1922.
